Psychologia opisuje ruminację jako uporczywe, nieproduktywne rozmyślanie, które nie prowadzi do rozwiązania, tylko do coraz większego napięcia. To stan, w którym umysł zamiast szukać wyjścia, krąży po rondzie i nawet nie mruga kierunkowskazem.
Badania Susan Nolen Hoeksemy pokazują, że ruminacja zwiększa poziom lęku i obniża nastrój, ponieważ mózg zaczyna traktować te powtarzane myśli jak realne zagrożenie. W praktyce to jak mieszanie łyżką w kubku pełnym problemów, zamiast w końcu odstawić łyżkę i sięgnąć po rozwiązanie.
Najprościej mówiąc: ruminacja to przeżuwanie starych myśli zamiast trawienia nowych rozwiązań. Jeśli myśl wraca trzy razy, można to nazwać refleksją. Jeśli wraca trzydzieści razy, zaczyna być ruminacją.
I tu wchodzi trening mentalny, cały na biało. Uczy zauważać moment, w którym myśl wybiera dla nas autostradę bez zjazdów i pomaga odzyskiwać kierownicę, zanim zrobi się z tego emocjonalna karuzela.
I taka puenta na koniec.
Myśli są jak goście. Niektóre warto przyjąć, inne grzecznie odprowadzić do drzwi, zanim zaczną przestawiać meble w salonie.
Znasz uczucie ruminacji?
