I zwykle mówi się to z irytacją albo z pobłażaniem.
A ja, czytając tekst Scott Galloway z 29.12.2025, pomyślałam coś zupełnie innego:
to nie jest opowieść o mężczyznach.
To jest opowieść o ludziach, którym odebrano sens, a dano w zamian wygodę.
W pracy trenera mentalnego widzę to bardzo wyraźnie.
Ludzie nie przychodzą, bo „nie radzą sobie emocjonalnie”.
Przychodzą, bo nie wiedzą, po co wstawać rano.
Nie brakuje im empatii.
Brakuje im punktów oparcia.
Świat bardzo się postarał, żeby było łatwiej, szybciej i przyjemniej.
Ale nie zauważył, że razem z tym zniknęły rzeczy, które stabilizują psychikę dorosłego człowieka.
Takie jak:
– rytm dnia
– wysiłek
– odpowiedzialność za coś więcej niż własny komfort
– poczucie, że ktoś na mnie liczy
Empatia jest ważna.
Ale empatia bez granic zostawia człowieka samego z chaosem.
Dlatego wracam do czterech słów, które dziś brzmią niemodnie, a w praktyce ratują ludzi:
- praca, bo daje poczucie sprawczości
- dyscyplina, bo porządkuje głowę
- struktura, bo zmniejsza lęk
- odpowiedzialność, bo nadaje życiu sens
Człowiek naprawdę nie potrzebuje ciągłego uspokajania.
Potrzebuje wiedzieć, że jest potrzebny.
Najbardziej niepokojące nie jest to, że ktoś się buntuje.
Najbardziej niepokojące jest to, że coraz więcej osób po prostu znika, psychicznie, emocjonalnie, społecznie. Wylogowuje się z życia. Dopamię i przyjemności „załatwia się” graniem w gry, pornografią w sieci i czasem w socialach.
I jeśli mamy dziś o czymś rozmawiać poważnie,
to właśnie o tym.
Nie z pozycji osądu.
Z pozycji odpowiedzialności.
